Bullet Journal

Wszystko, czego potrzebujesz do planowania. Bullet Journal bez kolorowania.

Jeśli dopiero planujesz planować, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wszystko, czego potrzebujesz do planowania to notes i długopis. Słyszałeś kiedyś o Bullet Journal? Te wszystkie piękne i szalenie funkcjonalne planery, zakreślacze, karteczki, piaski, książki i kursy z zarządzania czasem.. to wszystko jest ekstra – pomocne, przydatne, rozwijające. Jednak może też przytłaczać i blokować. Z tego względu polecam Ci zacząć od długopisu, notesu i jeśli chcesz poszaleć to jednego zakreślacza. To naprawdę wystarczy.

Jeśli wpiszesz w Google „Bullet Journal” zobaczysz przepiękne notesy, wypełnione kolorami, obrazkami i starannym pismem. Z pewnością pierwszą Twoją myślą było: to nie dla mnie, ja tak nie potrafię, nie mam na to czasu. Ja też. Mimo to BuJo był moim przełomem w planowaniu. Wygląda minimalistycznie (by nie rzec tragicznie), ale doskonale spełnia swoją funkcję. Nie daj się złapać w myślenie kategoriami, że to tylko dla kobiet, takie blogowe i trzeba mieć fioła na punkcie planowania. Bullet Journal jest świetnym narzędziem DLA KAŻDEGO i na każdym poziomie zaawansowania.

Notes możesz założyć w każdej chwili – nie ma wymówek, że zaczniesz działać od nowego roku, ponieważ już nie ma sensu kupować kalendarza. Nie zniechęca też pustymi stronami. Piszesz ile chcesz i kiedy chcesz. Uwielbiam go za tą elastyczność – możliwość dostosowania do potrzeb i rozbudowy.

Ok, o co chodzi w tym całym Bullet Journal (BuJo)?

1. Bierzesz zeszyt

Możesz podebrać dziecku i wyrwać kilka pokreślonych kartek. Nie musisz czekać, aż znajdziesz czas, aby znaleźć piękny i drogi notatnik. Wręcz odradzam, bo już wtedy zaczniesz medytować, jak to wszystko ładnie poukładać i będziesz kaligrafować literki. Weź najzwyklejszy zeszyt i zacznij bazgrać, bo zanim znajdziesz idealne rozwiązanie dla siebie, to trochę pokreślasz i pozmieniasz. Na udoskonalanie przyjdzie czas później. Pamiętaj, że Bullet Journal to nie kalendarz i możesz założyć go w dowolnym momencie (a nie w styczniu).

2. Tworzysz „Index”

Do indexu wpisujesz, co na której stronie się znajduje np. kalendarz lipiec 2018 str 15, pomysły na prezenty str. 20 itp. Dzięki temu, wszystko szybko odnajdziesz. Strony numeruj na bieżąco, abyś miał możliwość wyrwania pojedynczej kartki.

3. Nakreślasz kalendarz

Tutaj musisz się zastanowić jaki wariant jest Ci potrzebny – roczny, miesięczny, tygodniowy, dzienny? A najlepiej po prostu przetestuj i zobacz, z którego będziesz korzystał. U mnie sprawdza się kalendarz roczny, gdzie na jednej stronie mam trzy miesiące (bez podziału na dni, wpisuję: data – wydarzenie). W zupełności wystarczy miejsca, by wpisać urodziny/imieniny najbliższych i ważniejsze najważniejsze daty. Jeśli wydarzenia ma się odbyć w miesiącu, którego jeszcze nie utworzyłam, to ląduje w rocznym. Wtedy tworząc kalendarz miesięczny przepisuję wszystko z danego miesiąca. Kalendarz miesięczny zajmuje jedną stronę i są to po prostu dwie kolumny: dzień (1,2,3..) i dzień tygodnia (pon, wt, śr..). To wszystkie moje kalendarze, których używam, ponieważ nie mam zbyt wiele dat i wydarzeń do umieszczenia. Jeśli Twój dzień wypełniony jest spotkaniami, to z pewnością będzie trzeba dołożyć kalendarz tygodniowy lub dzienny. Sprawdź jak to zadziała u Ciebie – im mniej, tym lepiej, by nie było potrzeby ciągłego przepisywania.

4. Tworzysz listy

Tutaj jest bajka, bo nie ograniczają Cię strony kalendarza na dany dzień. Często bywa tak, że np. przez tydzień nic w kalendarz nie wpisujesz, a potem masz 2-3 dni, gdzie piszesz drobnym druczkiem, by wszystko upchać. Tutaj nie ma tego problemu – dni wpisujesz sobie na bieżąco i masz tyle miejsca ile zechcesz. Dostosowujesz też sposób planowania do obecnej sytuacji. Czasem bywa bardziej intensywnie i rozpisywanie każdego dnia jest pomocne i motywujące. Jednak często miesiące bywają wypełnione rutynowymi działaniami, których nie ma sensu notować (chyba, że masz takiego bzika i to lubisz). Nie jestem zwolenniczką tworzenia super listy mikrotasków (zadzwonić do X, napisać maila 1, napisać maila 10, powiesić pranie itp.) Jest to motywujące, super wygląda lista pełna ptaszków, jednak jeśli napisanie maila zajmie mi minutę, a pranie czeka w pralce i raczej nie zapomnę go powiesić, to nie widzę potrzeby notować tego.  Unikam w ten sposób wszelkiego przepisywania z dnia na dzień, gdy wpadam w przesadny optymizm w planowaniu. Mnie wystarczy miesięczna lista TO DO z najważniejszymi zadaniami. Często dopisuję pod nią rubrykę „Pamiętać”, jeśli coś jest ważne i nie chcę, aby mi uciekło.  Ty możesz mieć inaczej – nie ma sprawy – dlatego właśnie Bullet Journal jest świetny, bo nadaje się idealnie dla mnie i dla Ciebie.

5. Notujesz

Notujesz wszystko w jednym miejscu – nie na karteczkach, kalendarzach, notatniku itd. Kiedyś miałam problem z uporządkowaniem notatek i w wersji cyfrowej przyszedł mi z pomocą Google Keep. Zachęcam do przeczytania mojego artykułu na jego temat: Wszystko w jednym miejscu, czyli Google Keep. Jednak na papierze lepiej mi się myśli. Notatki na spotkaniach, szkoleniach itp. również wolę robić ręcznie. Ponadto, przy komputerze spędzam bardzo dużo czasu, więc jeśli mogę zrobić coś nie patrząc w ekran, to korzystam z takiej możliwości. Zapisuję datę i numer strony, wstawiam do indexu i notuję co mi przychodzi do głowy.

Na tym śmiało możesz zakończyć. Im więcej rzeczy będziesz chciał zaplanować na raz, tym szybciej się zniechęcisz. Uznasz, że to pochłania zbyt wiele czasu. Ogarnięcie wszystkich sfer swojego życia i zrobienie rewolucji wymaga dużego wysiłku i samodyscypliny. Ten sam efekt można osiągnąć małymi krokami – wolniej, ale konsekwentnie do celu. Zwiększa to szanse na powodzenie. Jeśli takie korzystanie z Bullet Journal wejdzie Ci w krew, możesz szaleć dalej.

Czyszczenie głowy

Raz za czas, gdy czuję, że już mam za dużo na głowie, robię tzw. „czyszczenie głowy”. Nie wiem czy takie pojęcie istnieje, ale dla mnie to dobre określenie. Jest to również rewelacyjny start do planowania. Na czym polega? Znowu – czysta kartka (jedna w BuJo), długopis, chwila ciszy i wyrzucasz z głowy WSZYSTKO. Wszystko co w niej jest – bez zastanawiania się, bez podziału na kategorie (czy to praca, rodzina czy zdrowie), bez selekcji na rodzaj (wydarzenie, zakup, pomysł, cel itp.), bez porządkowania pod względem ważności czy wielkości. Wszystko. W ten sposób uzyskasz wielki misz-masz, ponieważ obok pomysłu na wielki projekt biznesowy znajdzie się wymiana żarówki, czy zakup prezentu urodzinowego. Gdy poczujesz, że to już na ten moment wszystko, to przejrzyj na spokojnie listę. Co możesz zaplanować wpisz w kalendarz, dopisz do checklisty. Zobaczysz, że poczujesz się lżej. Co jakiś czas wracaj do tej listy – wykreślaj co już nie jest aktualne, planuj kolejne elementy, podejmuj działania. Gdy w pewnym momencie znowu poczujesz się przytłoczony, zrób czyszczenie na nowo, na nowej stronie.

Co jeszcze?

Uwierz mi, że powyższe elementy w zupełności wystarczą do zwiększenia poczucia kontroli i poprawią efektywność. Jednak jeśli to wejdzie Ci w nawyk i chcesz więcej, to w Internecie znajdziesz masę przykładów zapełniania kart Bullet Journal. Co to może być?

  • planowanie posiłków i zakupów
  • lista marzeń i celów
  • lista miejsc do zobaczenia
  • spis przeczytanych książek
  • arkusz nawyków
  • strategie i plany marketingowe
  • lista filmów do obejrzenia
  • lista rzeczy, które potrzebujesz
  • dziennik wdzięczności
  • budżet domowy
  • pomysły na prezenty
  • rzeczy do spakowania na wakacje
  • telefony, adresy
  • podział obowiązków
  • pomysły na spędzanie wolnego czasu
  • plan treningów

i wiele, wiele więcej.. co tylko przyjdzie Ci go głowy.. a raczej, co tylko uznasz, że jest dla Ciebie pożyteczne.

Symbole

Jeśli będziesz korzystać z codziennego planowania to zainteresuj się symbolami, które nadadzą przejrzystości. Na oficjalnej stronie Bullet Journal  proponowany jest prosty podział:

  •  zadanie,
  • x zadanie ukończone,
  • > zadanie przeniesione,
  • < zadanie zaplanowane,

ο wydarzenie
– notatka

Zwróć uwagę jak wygląda BuJo na oficjalnej stronie. Wcale tam nie widzę masy kolorów, zakreśleń, równych tabelek. Możesz, ale nie potrzebujesz tego.

Bullet Journal Oficjalna strona

Możesz z tego skorzystać, a możesz zastosować własne oznaczenia. Ja zadania oznaczam kwadratami, a w nich „fajeczka”/”ptaszek” zrealizowane, krzyżyk to rezygnacja, strzałka to przeniesienie.

Level up

Gdy takie najprostsze planowanie wejdzie Ci w krew, możesz śmiało rozszerzać swój warsztat. Powstało masę książek, kursów, blogów itp. o zarządzaniu czasem, organizacji, produktywności. Nadawanie priorytetów, zasada Pareto, praca na celach, Macierz Eisenhowera, cała metodologia „Getting Things Done” itp. Jednak nie pochłaniaj niezliczonej ilości materiałów na ten temat, dopóki nie zaczniesz regularnie uzupełniać BuJo lub najzwyklejszy kalendarz. To mała rzecz, a wielki efekt.

Jeśli ten tekst Ci się spodobał to proszę podziel się z innymi 🙂