Idź na spacer – o uważności i świadomości

Poniedziałek, piękny słoneczny majowy dzień. O godzinie 13 tak mnie rozbolała głowa, że musiałam oderwać się na chwilę od komputera – poszłam na spacer, żeby trochę się dotlenić.

Wybrałam się do lasku nieopodal – jeszcze tam nie byłam. Zieleń, spokój, śpiew ptaków.. uśmiechałam się sama do siebie. Natura wycisza, daje wytchnienie i uwalnia myśli. Dzisiaj moje myśli krążyły wokół uważności i świadomości. Uważność rozumiem jako bycie tu i teraz – dostrzeganie tego co się dzieje wokół nas i w nas samych, życie daną chwilą. Świadomość to szersze postrzeganie, widzenie możliwości i podejmowanie decyzji, które wychodzą z nas, a nie są narzucane z otoczenia. Tak ja te pojęcia rozumiem. Gdy szłam wąską ścieżką między drzewami, zastanawiałam się jak łatwo wpaść w koleiny i jak trudno wydostać się z nich. Może nie są to jakieś odkrywcze i głębokie przemyślenia.. w sumie to nie o to chodzi. Bardziej chodzi o prostotę, której nie dostrzegamy, bo przecież wszystkie jest takie skomplikowane. Brak czasu, żeby przystanąć i zastanowić się: czy jestem w miejscu, w którym chciałabym być, czy jestem na właściwej drodze? Już w szkole średniej decydujemy jaki profil klasy wybieramy, z reguły z tym profilem zgodny jest kierunek studiów.. jak są już studia i praktyki w tym zawodzie, to potem takiej pracy szukamy. Wchodzimy na określoną ścieżkę kariery, a do tego dom, rodzina – tak jak nasi rodzice, dziadkowie. Jakoś tak leci…

Jak często zastanawiałaś się, czy to co robisz w życiu, jest faktycznie tym co chciałbyś robić? Czy styl życia jaki obecnie prezentujesz jest tym jaki miałbyś przed oczami, gdyby ktoś poprosił Cię o ich zamknięcie i oddanie się marzeniom? Jak bardzo Twoje życie uzależnione jest od opinii innych?

Ostatnio miałam dużo wątpliwości.. marketing, reklama, te wszystkie social media, newslettery, banery.. Jestem minimalistką, konsumpcjonizm mnie brzydzi, ale marketing online interesuje – poczułam w sobie jakiś zgrzyt, niespójność. Miałam ochotę to wszystko rzucić i zacząć coś kompletnie innego, nowego. Może home staging, szycie książeczek sensorycznych, coworking dla mam.. pomysłów było dużo. Sporo myślałam i minęło też trochę czasu na znalezienie połączenia między tym co umiem i lubię, a wartościami i wizją życia. Wolność jest dla mnie niezwykle ważna, a biznes online daje takie możliwości. Choć kilku osobom pomóc zarabiać zdalnie, realizować się w tym i poczuć wolność – to wystarczy, by moja praca miała sens. Mam szkic swojej przyszłości.. ale to nie oznacza, że nie ulegnie on zmianie za jakiś czas. Pozwalam sobie na to.

Dzisiaj rano czytałam tekst Kasi Kędzierskiej z Simplicite o tym, jak radzić sobie ze smutkiem w gorsze dni. Pisze w nim: „Mam prawo nie wiedzieć. Mam prawo się pomylić. Mam prawo nie stawiać sobie celów. Mam prawo nie spełniać oczekiwań. Odpowiedzi przyjdą same (albo i nie). I tak własnie staram się teraz robić, codziennie. Swoisty minimalizm w emocjach. Skłamałabym, gdybym napisała, że jest to łatwe.” Autorka pięknie to ujęła – dodałabym jeszcze „Mam prawo zmienić zdanie”. Kryzysy, gorsze dni, porażki – nie są złe, skłaniają do refleksji, są impulsem. Jednak gdy jest normalnie, dobrze, wygodnie… też warto się zatrzymać, zastanowić.. iść na spacer.

W weekend przy grillu znajomy lekarz opowiadał nam o decyzji jaką podjął niedawno. Nic wielkiego się nie wydarzyło –  leżał na tarasie, nie myśląc o niczym. Impulsem była okazja – wakat na innym oddziale. Po prostu wpadła mu do głowy myśl o zmianie i uczepił się jej. Zmienił specjalizację – opuścił oddział, w którym był bardzo szanowany, wróżono mu kierownicze stanowisko, robił badania naukowe. Zostawił to wszystko, by zostać zwykłym lekarzem w innym oddziale, bez pięknej wizji kariery. W oczach jego kolegów, taka decyzja to szaleństwo – degradacja. Dlaczego? Ponieważ uznał, że stracił sens – choć walczył o ludzkie życie, to procedury i mechanizmy na oddziale sprawiały, że praca przypominała linię produkcyjną, pracę na akord. Jego entuzjazm i postawa, gdy opowiadał o tym wskazywały, że to była dla niego dobra decyzja. Jednak nie zmiana specjalizacji była dla niego najważniejsza – tą energię dała mu świadomość, że może coś zmienić. Wyrwanie się spod wpływu charyzmatycznego kierownika oddziału, otworzenie oczu na ilość możliwości jakie ma. Pozwolenie sobie na zmianę.

Jest wiele książek, blogów, kursów traktujących o zmianach w życiu. Są ważne, otwierają oczy, inspirują. Jednak nim zaczniesz brać się za wielkie rewolucje w życiu.. idź sama na spacer. Raz, drugi, trzeci.. daj sobie czas na wsłuchanie się w swoje potrzeby i emocje. Pewne rzeczy w nas dojrzewają – wymagają czasu, uwagi i pielęgnacji. Fajnie usiąść i w godzinę spisać swoje cele, wartości i misję. Pamiętaj jednak, że będzie to podyktowane sytuacją i emocjami, które obecnie Ci towarzyszą. Nakreśl kierunek, ale pozwól sobie na elastyczność.. daj sobie czas. Aktualizuj w głowie swoje programy – bądź uważny i świadomy.

 

Jeśli ten tekst Ci się spodobał to proszę podziel się z innymi 🙂